Obrażanie się mam wpisane w płeć. Babskie fochy. Czasem słusznie, czasem „bo tak”, a czasem na przekór – nigdy na
długo. Kiedyś, jeszcze w szkolnej ławce,
usłyszałam, że nie wychodzi się z domu trzaskając drzwiami. Dało do myślenia i
przełożyło się na życie. Powtarzane jak mantra, zostało mottem. „Niech nie zachodzi słońce nad zagniewaniem naszym.”czwartek, 12 marca 2015
"Niech nie zachodzi słońce nad zagniewaniem naszym"
Obrażanie się mam wpisane w płeć. Babskie fochy. Czasem słusznie, czasem „bo tak”, a czasem na przekór – nigdy na
długo. Kiedyś, jeszcze w szkolnej ławce,
usłyszałam, że nie wychodzi się z domu trzaskając drzwiami. Dało do myślenia i
przełożyło się na życie. Powtarzane jak mantra, zostało mottem. „Niech nie zachodzi słońce nad zagniewaniem naszym.”czwartek, 26 lutego 2015
Mały, prywatny sylwester
czwartek, 29 stycznia 2015
To będzie dobry dzień!
8:00. Denerwujący dźwięk budzika świdruje w mojej głowie. Odwracam się na drugi bok. Po trzecim alarmie postanawiam jednak podjąć wyzwanie i zwlec się z łóżka. Odsłaniam okno – słoneczko. To będzie dobry dzień!
środa, 21 stycznia 2015
Ready, steady, GO!
Kocham ten pęd.
Pęd życia. Nienawidzę nudy. Kiedy nie gnam, śpię. Spanie to takie hobby w
ferworze wiecznego biegu. Studiuję, pracuję, wiecznie w ruchu. Wolny weekend to
stracony weekend, więc kiedy nie noszę skrzynek, przepisuję notatki.
środa, 7 stycznia 2015
Welcome again, Posen!
Zimowy okres
świąteczny zakończony. Choinki znikają z domów i rynków, w centrach handlowych
znów puszczają poplistę zamiast „Last Christmas” a wystawowe okna nie mrugają
już lampkami. Trzy tygodnie minęły
niepostrzeżenie i nim zdążyłam na dobre się rozleniwić, siedziałam już w Regio,
kierunek: Poznań Główny. Niemniej jednak bożonarodzeniowy czas uważam za bardzo
udany.
niedziela, 14 grudnia 2014
Nie ma odpoczynku bez zmęczenia
Trzy-torowy tryb
życia na stałe zagościł w mojej codzienności. Studia, studia, praca, studia,
studia, praca. W chwilach wolnych odsypianie – po pół godzinki na ‘okienku’
między zajęciami, by móc stać we względnym pionie. Nigdy jednak nie zabrakło
czasu na rozrywkę, która wciskana gdzieś między jedną a drugą zmianę, w weekend,
zabierała kolejne godziny ze snu, nadrabiane w pociągu, w drodze z miasta do
miasta. Ten weekend był jednak (nadal jest!) inny.
wtorek, 18 listopada 2014
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
Rozpoczął się
ten przykry okres studiowania – koniec I. połowy semestru. Przedsmak sesyjnego
zawrotu głowy. Próbka egzaminowego szału. Czas, w którym spanie i jedzenie
ogranicza się do minimum, na rzecz pisania projektów, zdobywania notatek i
wkuwania kilometrowych wykładowych treści. „I kręci się, kręci się koło za
kołem”. Przy życiu trzyma jedynie myśl, że te wszystkie zaliczenia kończą
przedmioty i dadzą chwilę wytchnienia – o ile nie zastąpią ich kolejne, te z
drugiej połowy semestru.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



