wtorek, 21 kwietnia 2015

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

               

   Ciężko jest utrzymać wszystko w jednej, komplementarnej całości.  Pogodzić to, co trzeba z tym, co się chce. Ułożyć plan, by nic się nie pokrywało. Lawirować między pracą, a studiami, nie zapominając o tym, co ważne. Nie zawsze się udaje, ale nie można się poddawać! Walczę do końca.

czwartek, 12 marca 2015

"Niech nie zachodzi słońce nad zagniewaniem naszym"





     Obrażanie się mam wpisane w płeć. Babskie fochy. Czasem słusznie, czasem „bo tak”, a czasem na przekór – nigdy na długo. Kiedyś, jeszcze w szkolnej ławce, usłyszałam, że nie wychodzi się z domu trzaskając drzwiami. Dało do myślenia i przełożyło się na życie. Powtarzane jak mantra, zostało mottem. „Niech nie zachodzi słońce nad zagniewaniem naszym.”

czwartek, 26 lutego 2015

Mały, prywatny sylwester




        Jest taki jeden dzień w roku, który teoretycznie nie różni się niczym od pozostałych, a jednak jest wyjątkowy. Dzień urodzin. Wyzerowanie roku. Przeskok cyferki w danych osobowych. Kolejny rok odhaczony. Zaliczony. Mały, prywatny sylwester.


czwartek, 29 stycznia 2015

To będzie dobry dzień!




8:00. Denerwujący dźwięk budzika świdruje w mojej głowie. Odwracam się na drugi bok. Po trzecim alarmie postanawiam jednak podjąć wyzwanie i zwlec się z łóżka. Odsłaniam okno – słoneczko. To będzie dobry dzień!

środa, 21 stycznia 2015

Ready, steady, GO!



Kocham ten pęd. Pęd życia. Nienawidzę nudy. Kiedy nie gnam, śpię. Spanie to takie hobby w ferworze wiecznego biegu. Studiuję, pracuję, wiecznie w ruchu. Wolny weekend to stracony weekend, więc kiedy nie noszę skrzynek, przepisuję notatki.

środa, 7 stycznia 2015

Welcome again, Posen!



Zimowy okres świąteczny zakończony. Choinki znikają z domów i rynków, w centrach handlowych znów puszczają poplistę zamiast „Last Christmas” a wystawowe okna nie mrugają już lampkami.  Trzy tygodnie minęły niepostrzeżenie i nim zdążyłam na dobre się rozleniwić, siedziałam już w Regio, kierunek: Poznań Główny. Niemniej jednak bożonarodzeniowy czas uważam za bardzo udany.

niedziela, 14 grudnia 2014

Nie ma odpoczynku bez zmęczenia



Trzy-torowy tryb życia na stałe zagościł w mojej codzienności. Studia, studia, praca, studia, studia, praca. W chwilach wolnych odsypianie – po pół godzinki na ‘okienku’ między zajęciami, by móc stać we względnym pionie. Nigdy jednak nie zabrakło czasu na rozrywkę, która wciskana gdzieś między jedną a drugą zmianę, w weekend, zabierała kolejne godziny ze snu, nadrabiane w pociągu, w drodze z miasta do miasta. Ten weekend był jednak (nadal jest!) inny.